• Wpisów:149
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 12:23
  • Licznik odwiedzin:5 716 / 1868 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wtuliła się w niego. Przytulił ją tak bardzo mocno, jakby ostatni raz trzymał ją w ramionach. Stali tak chwilę. Odgarnął jej włosy i wyszeptał:
- Skarbie, ja też cię kocham. Naprawdę cię kocham. Z całego mojego serca.
Tylko ciebie. Zawsze ciebie. Musisz żyć. Musisz. Rozumiesz?
- Jak to? Co? Kiedy? Ale... Tak. Przyjadę.
Mateusz rzucił telefonem o ścianę.
Osunął się na ziemię, przykrył twarz dłońmi i zaczął płakać. Jego mama weszła do kuchni.
Ukucnęła przy nim, a on wyrzucił z siebie potok słów, łkając przy tym jak małe dziecko.
- Umarła. Mój skarb. Lekarze dali jej rok, minęły 3 miesiące. Umarła. A mnie przy niej nie było...
Mama przytuliła go, chociaż wiedziała, że to i tak nie pomoże.
- Mateusz? Możesz przeczytać ostatni list Karoliny?- zapytała go mama dziewczyny.
- Tak. Przeczytam.
Było tyle ludzi.
Wszyscy płakali. Jej ciało było ułożone w białej trumnie.
W niebieskiej sukience i w delikatnych loczkach wyglądała jak mały anioł. Była aniołem. Każdy był tego pewien. Mateusz stanął przy trumnie. Wyciągnął pogniecioną kartkę i zaczął czytać.
"Kochani!
Jestem taka słaba. Wybaczcie, że Was opuszczam.
Moje ciało, chociaż dusza... Dusza zawsze będzie z Wami.
Mamo, tato, dziękuje Wam za ciągłą opiekę i cierpliwość, to dzięki Wam zobaczyłam po raz pierwszy słońce, to dzięki Wam jestem.
Przyjaciele, kocham Was, wiecie, prawda? Ale chcę wam to teraz powiedzieć, przez Mateusza. Kocham Was. Zawsze będę Was kochać. To wy dawaliście mi te chwile szczęścia. Dziękuję.
Mateusz, skarbie,
tak ciężko mi pisać do Ciebie. Kocham Cię. Kocham Cię czystą miłością. Zawsze tak będzie.
Pamiętaj.
Będę Twoim Aniołem Stróżem. Zawsze będę przy Tobie.
Gdy będzie Ci źle wznieść oczy ku górze, ja będę siedzieć na którejś z gwiazd. Naszych gwiazd. Będę na Ciebie tutaj czekać. A kiedyś znów zatańczymy razem...
Mamo, niech list przeczyta Mateusz.
Tylko on pewnie się teraz trzyma.
Skarbie, pomagaj moim rodzicom.
Oni potrzebują teraz mnie, ale Ty jesteś częścią mnie. Pamiętajcie wszyscy o tym...
Dziękuję…
Karolina”
Zgniótł kartkę w dłoniach. Zaczął płakać...
- Skarbie, spotkamy się. Obiecuję Ci najwspanialszy taniec... –powiedział, dotykając policzka dziewczyny.
Każdy podchodził do trumny, Mateusz odszedł na bok. Usiadł na ławce, wyjął kartkę, napisał coś…
Strzał.
- Mateusz!!! Nie…
Marta zemdlała. Mateusz leżał w kałuży krwi.
Z pistoletem w dłoni. Łukasz, jej brat, podniósł kartkę leżącą obok. Zaczął czytać, łkając.
"Wybaczcie. Wybaczycie, wiem.
Poszedłem zatańczyć pierwszy i ostatni taniec w niebie z moim aniołem.
Będę z Wami. Tak samo jak nasz skarb.
Pochowajcie mnie obok Karolinki. Teraz... Proszę.
Chcę być z nią, Wybaczcie. Mamo, tato, Łukasz, trzymaj się stary. Marto. Przepraszam rodziców Karolinki. Miałem pomóc...
Opowiem Wam kiedyś we śnie, co u nas.
Obiecuję. Kocham Was, ale mojego anioła bardziej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Syn: „Tato, czy mogę Tobie zadać pytanie?”
Ojciec: „Tak, oczywiście, a o co chodzi?”
Syn: „Tato… ile zarabiasz na godzinę?”
Ojciec: ” To nie jest twoja sprawa, a w ogóle dlaczego pytasz o takie rzeczy”
Syn: „. Ja tylko chciałem wiedzieć, ile zarabiasz na godzinę…nie gniewaj się”
Ojciec: „Jeśli musisz to wiedzieć, zarabiam 250 złotych na godzinę.”
Syn: „Ohhh”… spuścił wzrok i ze smutkiem zapytał…
„Tato, czy mógłbym od Ciebie pożyczyć 50 złotych?”
Ojciec był wściekły.
„Synu jeśli tylko dlatego pytasz, że chcesz pożyczyć pieniądze aby kupić głupią zabawkę lub inne bzdury, to w tej chwili maszeruj prosto do swojego pokoju i wskakuj do łóżka. Pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja ciężko pracuje każdego dnia dla… takiego dziecinnego i egoistycznego zachowania jak Twoje?!
Chłopiec cicho odszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i zaczął się jeszcze bardziej nakręcać myśląc o pytaniach małego chłopca . Jak on śmie pytać żeby tylko wyciągnąć pieniądze?
Minęła godzina, emocje opadły i mężczyzna zaczął się zastanawiać:
„Może mały rzeczywiście potrzebował tych $50 na coś niezwykle ważnego.. przecież do tej pory nie za często prosił o pieniądze ”. Wstał , ruszył spokojnym krokiem w stronę pokoju synka i otworzył drzwi..
„Synu, śpisz?”- zapytał.
„Nie tato, nie śpię”.
„Pomyślałem, że trochę za ostro zareagowałem na Twoje wcześniejsze pytania …Wiesz, że ciężko pracuje a to był szczególnie męczący i długi dzień… Wyjął banknot . ”Oto 50 złotych o które prosiłeś…”
Chłopiec usiadł prosto i uśmiechnął się. „Och, dziękuję tatusiu!”
Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka zgniecionych banknotów i pokazał je ojcu. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już pieniądze i złość ponownie zaczęła powracać .
Chłopiec powoli liczył swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca z wyrazem radości na twarzy.
„Dlaczego chcesz mieć więcej pieniędzy, jeśli już jakieś masz „? zapytał ojciec.
„Ponieważ nie miałem dość, ale teraz już mam” odpowiedział ucieszony chłopiec.
„Tatusiu, uzbierałem już 250 złotych .
CZY MOGĘ TERAZ KUPIĆ GODZINĘ TWOJEGO CZASU?
Proszę wróć jutro wcześniej do domu żebym mógł z tobą zjeść wspólną kolację…”
 

 
20 kwietnia 2006
"Ania i jej piesek"
Rodzice 12 letnej Ani poszli na całonocną imprezę z okazji walentynek. Ania została sama w domu ze swoim pieskiem który zawsze dotrzymywał jej towarzystwa a gdy sie bała lizał ją po dłoni. Ania bez zadnych obaw siedziała w domu, grała na komputerze, czytała gazety aż usiadła przed telewizorem włansie leciały wiadomości z ostatniej chwili : ,, Po Osiedlu Braci Sniadeckich grasuje seryjny morderca, uciekł on z więzienia i jest poszukiwany przez policję. proszę pozamykac wszystkie drzwi i czuwac w niebezpieczeństwie”. Ania przelękła sie i wystwiła ręke za fotel odrazu poczuła lizanie po ręku co ją troche uspokoiło, wiedziala z enei jest sama. Leżała przez dłuższa chwile nagle usłuszała przytłumiony pisk swojego psa ale nie zwróciła na to zbytnio uwagi tylko odkrzyknęła,,, Azor cicho bądź wszystko jest w porządku” dalej oglądała telewizje nagle usłyszała,, Kap, kap, kap”’ pomyślała ze leci z kranu , ponownie usłyszała ,,kap, kap,kap” trosze sie przestraszyła i poczuła ns swojej dłoni miłe lizanie, i juz czula sie bezpiecznie. Ponownie usłyszała ,,kap, kap, kap” lekko zdenerwowana uciążliwym kapanie wstała i poszła do łazieki. Ku jej prerażeniu na kaloryfemrze lezała odcięta głowa psa, Ania była w szoku o mało nie zemdlała obróciła sie w strone lustra na którym pisało ,, NIE TYLKO PSY POTRAFIĄ LIZAĆ” nie zrobiła kolejnego kroku…została oblana kwasem…umierała powoli w ogromnych cierpieniach. Sprawcy tego czynu do tej pory nie złapano.. Chyba wiecie kto ją lizał po ręku…
 

 
-Zerwała z nim.
-I co?
-Pojechała do niego, żeby zrobić niespodziankę, żeby pogadać/
-I jak?
-Całował się z inną..
 

 
-Odchodzę.
-Dlaczego?
-Bo spełniłam swój cel.
-Jaki?
-Jesteś szczęśliwy beze mnie, więc mogę odejść.
 

 
Młoda para miała dziecko, ale że byli biedni i nie potrafili go utrzymać, zdecydowali się je zabić. W środku nocy udali się nad jezioro. Łódką dopłynęli do samego środka i wrzucili dziecko do wody. Matka wciąż powtarzała:
"Tak mi przykro, tak mi przykro..."
Lata minęły a para postanowiła się pobrać. Urodziło się im nowe dziecko, dziewczynka. Rodzina żyła sobie szczęśliwie. Kiedy córka skończyła 4 lata, zaczęła namawiać rodziców, aby zabrali ją nad jezioro. Byli oczywiście niechętni, ale ostatecznie się zgodzili, jako, że dziewczynka była bardzo uparta.
Jak tylko dotarli na miejsce, powiedziała do ojca:
"Tatusiu, zabierz mnie na to!" wskazując w stronę łódki. Ponownie, lecz znowu niechętnie, ustąpili błaganiom córki. Znajdowali się w środku jeziora, kiedy dziewczynka powiedziała:
"Tatusiu, chcę rąćki do wody."
Ojciec, nie wiedząc co zrobić, podniósł ją i uniósł nad wodą, wcześniej sprawdzając czy ktoś nie patrzy.
Dokładnie w tym samym momencie, kiedy dłonie ojca zacisnęły się pod kolanami dziewczynki, córka odwróciła się przez ramię i powiedziała: "Proszę, nie upuść mnie tym tym razem."
 

 
'Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.'
 

 
Słyszαłαm Ostαnio Wiele O Tobie. Podobno Ułożyłeś Sobie Życie, Znαlαzłeś Kogoś. Podobno Jest Nαprαwde Piękną Dziewczyną. Cieszę Się, Że U Ciebie Się Ułożyło. Gdybyś Pytαł, To U Mnie Nie Jest Kolorowo.
 

 
Pewna dziewczyna ,świeżo skończyła 17 lat ,zapytała się swojego Ojca ,co jej da w prezencie na 18 urodziny. Tata powiedział,że jest jeszcze dużo czasu do jej 18 ,jeszcze cały rok. Minął rok i krótko przed urodzinami dziewczyna zasłabła. Tata zawiózł ją do szpotala ,po czym rozmawiał z doktorem.
Lekarz powiedział,że dziewczyna ma problemy z jej sercem. Dziewczyna usłyszała rozmowę i spytała się jej taty czy umrze ,ojciec zaczął płakać.
W jej 18 urodziny dziewczyna mogła już wrócić do domu po operacji ,gdzie znalazła list lezący na stole : "Cześć moja droga córeczko ,jak widzisz wszystko przebiegło dobrze. Spytałaś się mnie co Ci podaruje w prezencie na Twoje 18 urodziny ,dałem Ci moje serce. Wszystkiego najlepszego"
 

 
I pamiętaj, że samobójca nie sam się zabił, ale to życie i ludzie doprowadzili go do takiego stanu.
 

 
Dam Ci tysiąc powodów, by Twoja nienawiść była jeszcze większa!
 

 
w sumie wiem dużo o miłości. tylko nie potrafię jej zaufać.
 

 
lubię Cię – to za mało powiedziane, uwielbiam też za mało, szukam dalej. Może kocham? tak już coraz lepiej. Wiem! kocham kocham kocham kocham Ciebie !
 

 
Czasami mam ochotę wyrzucić telefon przez okno. lub rzucić nim o ścianę. lepiej myśleć, że nie dzwonisz z powodu zepsutego telefonu niż, że o mnie zapomniałeś.
 

 
Po Co Codziennie Zaczynamy Dzień , Od Kłamstw ? Po Co ?
 

 
Po Co , Gdy Się Rozstaniemy , Chcemy To Powtórzyć , Kilka Razy . Czemu ? Może , To Przyzwyczajenie Do Tych Perfum , Uścisków , Czułych Buziaków ? Nie Może , Tylko Na Pewno . Chcę Ciebie , Chcę Ciebie Kochać , Już Na Zawsze . Nie Kogo Innego , Moje Serce Jest Przepełnione Miłością Do Ciebie . Amen .
 

 
Dlaczego mówimy "dzień dobry" na powitanie? Przecież żaden dzień nie jest dobry. Codziennie ktoś umiera, ludzie tracą najważniejsze osoby w ich życiu, płaczą, zakochują się bez wzajemności lub cierpią z braku miłości, popadają w depresję, popełniają samobójstwa, zadają sobie i innym ból. Jak taki dzień może być dobry?
 

 
Nie zliczysz, ile razy mówiłaś, że jest okej, a tak naprawdę rozpierdalało Cię od środka. Nie zliczysz, ile razy uśmiechnęłaś się, chociaż miałaś ochotę płakać jak dziecko. Nie zliczysz, ile razy oszukiwałaś samą siebie, że On Cię kocha. Nie zliczysz, ile razy spierdoliłaś coś, na czym Ci cholernie zależało. Nie zliczysz, ile razy miałaś ochotę umrzeć, zapaść się pod ziemię, po prostu zniknąć. Nie zliczysz, ile razy tak bardzo pragnęłaś być szczęśliwa, a za każdym razem znowu coś stawało ci na drodze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Powiedział ze napisze
- Że?
- Że kocha
- Ale on nie kocha
- Kocha ale nie mnie
 

 
Bedziesz?
- Bede.
- Zawsze?
- Zawsze.
- Gdzie?
- Przy Tobie.
- Obiecujesz?
- Nie.
 

 
co widzisz coś?
-nooo... Widzę was , trzymacie się za ręce, przytuleni, zakochani, wpatrzeni w siebie.
Jeszcze coś?
- jest jeszcze ktoś..
kto?
- Jego była i co gorsze nadal w nim zakochana.
ale , ale jak to?
-Normalnie. On Ty i... Ona
;(
-ale nie martw się On i tak kocha tylko ciebie .
serio?
-nic nie widzę.
 

 
- kochasz go?
- tak, bardzo.
- więc czemu mu tego nie powiesz?
- wiesz.. to tak jak z gwiazdami. Widzisz je, ale nie możesz ich dotknąć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Chodziłem z nią do szkoły ponad dwa lata, zawsze mówiliśmy sobie tylko zwykłe "cześć" na korytarzu. Jednak tamtego dnia coś się zmieniło. Było już prawie pusto w szkole. Ja musiałem jeszcze siedzieć,bo miałem zajęcia dziennikarskie. Gdy wyszedłem z sali usłyszałem czyjś płacz, to nie był taki zwykły płacz, poruszył w pewien sposób moje serce że musiałem się dowiedzieć skąd dochodzi. Zobaczyłem na końcu korytarza sylwetkę dziewczyny, nie wiedziałam jednak kto to bo twarz miała skrytą w ramionach.Podszedłem i zapytałem lekko dotykając ją w ramie " Hej, wszystko w porządku". Podniosła zapłakaną twarz i ze zdziwieniem zobaczyłem, że to właśnie ta Julka, którą zawsze mijałem na korytarzu. Prawie nic o niej nie wiedziałem, raz tylko rozmawialiśmy na akademii , gdy musieliśmy wspólnie rozwiesić dekoracje, ale to była w zasadzie rozmowa o niczym. " Mogę ci jakoś pomóc ? " spytałem patrząc jej w oczy . " Nie , nieważne zresztą." wstała i zaczęła powolnym krokiem iść w stronę wyjścia. Nie mogłem jej zostawić w takim stanie, coś w środku nie pozwalało mi , w jednej chwili stała się dla mnie w pewien sposób ważna. Podbiegłem i bez słowa ją przytuliłem, nie wyrwała się lecz odwzajemniła uścisk i spojrzała na mnie z wdzięcznością. " Chodź odprowadzę cię do domu , bo już trochę ciemnawo jest." powiedziałem zarzucając jej swoją bluzę na plecy. Pierwsze pare minut spaceru przeszliśmy w ciszy, lecz po chwili rozmowa się rozkręciła ,aż w końcu osiągnąłem to co chciałem - uśmiechnęła się !
Następne dni poświęcaliśmy na lepsze poznawanie siebie. Nawet nie wiedziałem kiedy stała się dla mnie najważniejszą osobą na świecie, każdy jej uśmiech był sensem mojego dnia, każde słowo , spojrzenie, każda rozmowa... Czułem, że się zakochałem. Bałem się. Cholernie się bałem jej to powiedzieć, bałem się odrzucenia i zniszczenia przyjaźni, dlatego milczałem...Zbliżała się dyskoteka walentynkowa, postanowiliśmy oboje że pójdziemy i będziemy się dobrze bawić. Godzinę przed imprezą przyszedłem pod jej blok i zadzwoniłem jak zwykle domofonem,powiedziała że zaraz wyjdzie. Każda sekunda czekania na nią była przepełniona ekscytacją. Wreszcie otworzyły się drzwi i wyszła, wyglądała naprawdę pięknie. Pocałowała mnie subtelnie w policzek i zaraz potem jak zawsze zasypała potokiem słów. To właśnie wtedy słuchając jej i będąc blisko niej , postanowiłem że tego wieczoru wyznam jej swoje uczucie. Gdy weszliśmy na salę, akurat grali jej ukochaną piosenkę "Impossible". Poprosiłem ją do tańca, a ona wtuliła się we mnie. " Słuchaj, zrozumiałem coś... Wiem, że jesteś dla mnie najważniejsza, nigdy czegoś takiego nie czułem. Stałaś się całym moim światem, bałem się Ci powiedzieć te dwa proste słowa, ale w końcu zdobyłem się na odwagę. Kocham Cię, rozumiesz ? " wyszeptałem . " Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo." odparła całując mnie w usta, a ja byłem szczęśliwy jak nigdy przedtem. Zobaczyłem łzę na jej policzku" To ze szczęścia" powiedziała a po jej policzku spływały kolejne łzy..."
 

 
- Telefon Ci dzwoni, nie odbierzesz?
- Nie.
- Odbierz, może to coś ważnego.
- Siedzisz mi na kolanach, więc nie możesz dzwonić, a co może być ważniejszego od Ciebie?
 

 
Widzę cmentarz, a na nim jest dużo osób. Nie wiem o co chodzi? Dlaczego ich wszystkich widzę z góry?! W pewnym momencie zauważam jasną trumnę w niej lezę ja - ubrana w piękną suknię, w dłoniach trzymam bukiet suszonych róż. Potem zauważam Ciebie – ubrany na czarno z łzami w oczach i z białą róża w dłoni. Spuszczoną masz głowę i po kryjomu wycierasz łzy. Chciałam wtedy Cię tak bardzo przytulić lecz nie mogłam- przecież jestem duchem. Stos kwiatów na mym grobie, a przy Krzyżu leży biała róza, którą sam położyłeś. Powiedziałeś wtedy:


-Kocham Cię... - słyszałam to! I odchodząc pocałowałeś Krzyż. Poczułam Twój oddech na mych ustach. Czułam jakbyś całował mnie. Tak delikatnie jak zazwyczaj to robiłeś. Odszedłeś! Szłam obok Ciebie chciałam Ci powiedzieć tyle słów - nie mogłam. Teraz zabronione mi to jest. Po chwili wyjąłeś komórkę z kieszeni swej. Gdy zobaczyłam opcje - wykasuj - poczułam ból. Byłam pewna, ze to zrobisz, ze usuniesz numer mój. Nie zrobiłeś tego. Powiedziałeś tylko:


- Za bardzo Ciebie Kocham , by usuwać Cię na zawsze. Wróciłam na swoje miejsce na cmentarzu, a Ty żyłeś dalej. Przez długi czas opiekowałam się Tobą. Mówiłam Ci jak bardzo mi Ciebie brakuje, jak bardzo Kocham Cię. Nie długo znów odwiedziłeś mnie. Przyniosłeś swoje zdjęcie, zakopałeś je w grobie mym i ze łzami w oczach powiedziałeś:


- Nie zapomnij o mnie kochanie, bo ja o Tobie nigdy nie zapomnę! -znów stałam się Twoim Aniołem Stróżem.


Wiedz mój miły, ze Kocham Cię i nawet po śmierci swej nie opuścisz serca mego! Dopiero w grobie zapomnę o Tobie, gdy moje powieki zamkną sie na wieki....A kiedy mnie ciemne zakryją doły, kochać Cię będą moje popioły
 

 
4 lata: "Kocham mamusie."
16 lat: "Nienawidze jej."
20 lat: "Mama miała racje."
57 lat: "Moje marzenie to aby moja mama jeszcze tutaj była."
 

 
Ona:
Krzyczała
- Proszę nie odchodź
Płakała
- Błagam zostań ze mną
Mówiła
- Kocham Cię
- Jesteś moim sercem
Szeptała
- Umrę
- ... bo nie da się żyć bez serca

On:
- spojrzał na Nią z uśmiechem
Po czym odwrócił się i odszedł ...

Po dwóch dniach przeczytał na klepsydrze:

Ona:
Krzyczała
- Ale On nie zwracał na Nią uwagi
Płakała
- Ale On nie widział jej łez
Mówiła
- Ale On nie słuchał
Szeptała
- Ale On odwrócił się i odszedł
Umarła
- Bo stwierdzono brak serca ...

Wtedy w Jego oczach pojawiły się łzy

Krzyczał
- Przepraszam
Płakał
- Proszę wróć
Mówił
- Naprawię to wszystko, obiecuję
Szeptał
- Tylko wróć, proszę

Ale było już za późno ...
Jej już nie było...
Ona Go nie słyszała....